Jump to Navigation

Droga Krzyżowa

Wstęp

Potem wziął Dwunastu i powiedział do nich: "Oto idziemy do Jerozolimy i spełni się wszystko, co napisali prorocy o Synu Człowieczym. Zostanie wydany w ręce pogan, będzie wyszydzony, zelżony i opluty; ubiczują Go i zabijają, a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Oni jednak nic nie zrozumieli. Rzecz ta była zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czym była mowa.
(Łk 18, 31-34)

My już wiemy o Chrystusie, co te słowa znaczą, znamy dramat tej męki, wiemy, że zawdzięczamy jej zbawienie i życie wieczne. Jesteś Chryste Bogiem i człowiekiem. I w Twoim życiu odnajdujemy nasze ludzkie losy, nasze drogi. Odnajdujemy siebie samych. I każdy z nas ma swoją małą drogę krzyżową, na miarę swoich możliwości i krzyża. I mamy naszą drogę krzyżową jako społeczność.

Idziemy z Tobą, o Chryste, by patrzeć na Ciebie, uczyć się od Ciebie, po to, by umieć w naszym codziennym życiu odnajdywać znaki Twej bliskości i umieć odczytywać Twoją wolę. Bo przecież sam mówisz, że pełnienie woli Ojca jest kryterium podziału na prawdziwych i fałszywych Twoich uczniów. I tylko ten, kto pełni wolę Ojca Niebieskiego jest Twoim prawdziwym uczniem.

Chryste! Na dźwięk słowa Krzyż - drży mi serce. Jezusie mój, pójdę za Tobą. Pójdę za Tobą wyszydzonym, wyśmianym, oskarżonym i skazanym, ale moim Bogiem. Chryste pójdę za Tobą przez życie moje, przez upadki i radości, by uczyć się od Ciebie, jak iść do Boga przez życie.

Stacja I

JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. (...) A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: "Oto wyprowadzam go do was na zewnątrz, abyście poznali, że nie znajduję w nim żadnej winy". Jezus więc wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: "Oto człowiek" (...) Rzekł więc Piłat do Niego "nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?" Jezus odpowiedział: "Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną,gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie". Odtąd Piłat starał się Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: "Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi". Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: "Oto król wasz!" A oni krzyczeli: "Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!" Piłat rzekł do nich: "Czyż króla waszego mam ukrzyżować?" Odpowiedzieli arcykapłani: "Poza Cezarem nie mamy króla". Wtedy wydał Go im, aby Go ukrzyżowano.
(J 19,1.4-5.10-15)

Panie Jezu Chryste, stanąłeś na sądzie zgotowanym przez człowieka - grzesznego, pełnego pychy oraz wiary w swą moc i niezniszczalność, i zostałeś skazany.

Minęły dwa tysiąclecia i wydaje się, iż wielu z nas nie rozumie Twego przesłania i celu męczeńskiej śmierci. Wielu z nas nadal wydaje się, że są panami tego świata. Nadal cechuje nas brak pokory, a przede wszystkim wiary w słowo, które Ty głosiłeś. Nadal zapominamy, iż dałeś nam wolną wolę, ale dałeś też dekalog, wyznaczający granice wolności. Dałeś prawo wyboru: między dobrem a złem, jasnością - promieniującą od ponadczasowych Boskich wartości, a czarną otchłanią królestwa szatana.

Dałeś nam rozum, aby pozwalać widzieć Twoją obecność na każdej ścieżce naszego życia, byśmy mogli iść wskazaną przez Ciebie drogą, byśmy potrafili odróżnić cnoty od grzechu, byśmy mogli żyć takimi wartościami, które gwarantują nam tryumf na sądzie ostatecznym.

My Ludzie Morze - prosimy Ciebie, abyś wstrząsnął naszymi sercami, obudził nasze sumienia i prosimy Ciebie o przebłaganie za grzechy nasze, od których nie jesteśmy wolni.

Stacja II

JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój Krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je".
(Mt 16, 24-25)

Zaiste smutkiem i przerażeniem musiały napełnić Apostołów Twoje słowa. Mówienie o krzyżu, po tym jak, rozmnożyłeś chleb, po wyznaniu Piotra, że jesteś Mesjaszem, jest dysonansem. Wtedy jeszcze nie rozumieli tych słów. Teraz zrozumieli je w pełni. Oto krzyż: rzecz realna i konkretna. Trzeba go podjąć obolałymi rękoma i wziąć na barki obite i pokaleczone. Ludzkie krzyże: braki, ułomności, biedy i nieszczęścia, choroby i bóle, to przecież także są rzeczy realne i aż do bólu konkretne. Nasze zawiedzione nadzieje, nasze upokorzenia. Także i szare dni, kiedy sączy się beznadzieja. Nasza samotność, nasze wielkie zmęczenie.

Jezus wziął krzyż na ramiona swoje, bo to także był krzyż człowieczy. Nieprawości nasze położył na ramionach Syna. Położył także nasze ułomności, biedy i nieszczęścia. Nie po to wziął krzyż na swoje ramiona, aby cierpieć dla samego cierpienia, ale po to, by wszelkie człowiecze krzyże ocalić od bezsensu.

Pomyślmy o Ludziach Morza, którzy są z dala od lądu, ale także niekiedy z dala od Boga i Kościoła. Niech pojmą, że Jezus jest Najwyższym Kapitanem Mórz i Oceanów.

O Panie! Ty jesteś morzem miłości i dobroci. Dopomóż, abyśmy Ciebie gorliwie naśladowali. Niech ci, którzy są obojętni, zrozumieją, że tylko od Ciebie zależy nasze zwycięstwo. Niech zachętę do własnego nawrócenia czerpią z postawy religijnej swoich kolegów, także z ich udziału we Mszy Świętej niedzielnej podczas postoju w porcie.

Stacja III

JEZUS UPADA POD KRZYŻEM

Tyś przecież wielu pouczał, Wzmacniałeś omdlałe ręce, Twe słowa krzepiły słabych, wspierałeś kolana zachwiane. Gdy teraz przyszło na Ciebie, Tyś słaby, Strwożony, gdy Ciebie dotknęło. Czy bogobojność już nie jest Twą ufnością, A nadzieją - doskonałość dróg Twoich?
(Hi 4, 3-6)

Ciężar wydaje się ponad siły... Jezus upada pod nim... Podnosi się z trudem i idzie dalej, dalej dźwiga swój krzyż. Tak trzeba. Jest w nim siła, która pozwala mu wstać i iść dalej. Tak łatwo byłoby pozostać w pyle drogi. Leżeć... Poddać się... Ale trzeba wstać, trzeba iść dalej. Trzeba iść aż do końca. Jezus Chrystus upada pod krzyżem. Jeszcze niedawno rozkazywał wiatrom i morzu. Dawał dowody wielkiej miłości do człowieka. Zachęcał i dodawał odwagi.

Krzyż jest brzemieniem. Jego ciężar przerasta siły człowieka. Bywa, że upadamy z powodu braku wiary, z powodu poczucia absurdu, braku sensu i celu życia. Człowiek morza często upada, długa rozłąka z rodziną, zagrożenia skażonej cywilizacji. Ten upadek pomaga zrozumieć, że droga chrześcijanina nie jest łatwa, że zobowiązuje do ustawicznego dawania świadectwa. Nasze upadki mają nas skłaniać do szukania ustawicznej pomocy u Boga. Panie! Pomimo wszystkich zagrożeń, jakich doświadczam na morzu i lądzie, mogę czuć się bezpieczny, gdy wiem, że Ty jesteś ze mną, że Ty idziesz obok mnie. I to spojrzenie rzucone ukradkiem na Twoją twarz, która jest także twarzą człowieka.

O Panie, któryś za nas upadł na drodze,
Dodaj sił, dodaj łask.
Pomóż wzrok podnieść z ziemi, spojrzeć w niebo,
Powstać znów, ciężar wziąć...
Im większy krzyż, tym bliżej Ty stoisz przy mnie...
Nie pozwól, żeby słabość zniewoliła mą duszę aż do dna...

Stacja IV

JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Tyś mnie przy jej piersi uczynił bezpiecznym,
Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki,
Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko,
A nie ma wspomożyciela.

(Ps 22, 10-12)

Panie Jezu, spotykając swoją Matkę w drodze na górę swej męczeńskiej śmierci, musiałeś czuć straszliwy, dodatkowy ból, ból rozdzierającej miłości Syna do Matki. Rozdzierającej ze względu na świadomość niechybnej śmierci i rozstania się z ukochaną osobą.

Jakież straszne, po stokroć silniejsze i serce przeszywające włócznią bólu, musiały być uczucia Twojej Matki, która dała Ci życie, wychowanie i opiekę, i która wiedziała, że Twoja misja na ziemi dobiega końca, a rozstanie z Nią jest bliskie.

Matka...
- Matka rodzicielka,
- Matka żywicielka,
- Matka opiekunka,
- Ale... i matka Ziemia -

Ta, co zarządzeniem wszechmocy Najwyższego daje nam wszystko, co do życia ziemskiego jest nam potrzebne. Daje, ale i wymaga; wymaga ogromnego respektu i poszanowania swoich własnych praw, których nawet wiedza najznakomitszych uczonych tego świata nie jest w stanie wyjaśnić do końca. Nasze odkrywanie jest zatem tylko mniejszym lub większym przybliżaniem się do tajemnicy prawdy. Jest coraz silniejszym zdawaniem sobie sprawy z boskości świata, i z tego, jak nieskończenie mądrym jest Kreator tego dzieła, jak niedościgniona i nieodkrywalna dla człowieka jest Jego mądrość. Te fakty muszą u wszystkich zdrowo myślących wywołać uczucie ogromnej pokory i, być może, w Boskim zamiarze jest to jedna z dróg ujarzmienia naszej grzesznej, ludzkiej pychy.

Ludzie Morza - to ludzie obcujący z matką naturą, to ludzie czujący jej potęgę, której moc odwołuje wielu z nas na wieczną wachtę, której hojności i płodności daje nam dary, w tym dary morza. Za wstawiennictwem Maryi - Matki Bożej Częstochowskiej prosimy Najwyższego
- o szczodrość darów morza dających wyżywienie i pracę dla wielu pokoleń rybaków,
- o mądre zarządzanie zasobami rybnymi, aby pogoń za zyskiem nie zniszczyła tego, co dał nam Pan,
- o mądrze prowadzoną politykę ochrony środowiska, aby pozostało zachowane dla następnych pokoleń,
- o mądre podglądanie praw natury, ale nie zmienianie ich ręką ludzką.

Stacja V

SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ CHRYSTUSOWI

Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnijcie prawo Chrystusowe.
(Ga 6,2)

Pomoc jest tak bardzo potrzebna. Każdy statek wchodzący do portu potrzebuje holowników, cumowników, pilota i wielu innych osób z obsługi portu. Bez niej nie dotarłby do portu przeznaczenia nie zacumowałby przy nabrzeżu. Pomoc potrzebna jest każdemu w każdej chwili życia.

Być chrześcijaninem, to znaczy być w drodze, to przez całe życie zmierzać do portu, którym jest Bóg. W trakcie życiowej pielgrzymki każdy z nas niejednokrotnie potrzebuje pomocy.

Jakże często jesteśmy podobni do Szymona, który w chwili najmniej oczekiwanej musi komuś pomagać. Współczesny Szymon ma jeszcze mniej czasu. Wszystkie sprawy stara się załatwić w biegu, jak najszybciej, z jak najmniejszym wysiłkiem. A właśnie wtedy Ty Panie stajesz przed nim, oczekując pomocy.

Byłem nagi, byłem spragniony, byłem więźniem, dźwigałem krzyż. Czy wziąłeś go ze mną, czy naprawdę wziąłeś go ze mną? Czy choć raz spojrzałeś w Moją ludzką twarz, która jest także twarzą Boga?

Stacja VI

WERONIKA OCIERA TWARZ JEZUSOWI

Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili.
(Mt 25,40)

Początkiem dobrych czynów jest miłość... Weronika - krucha niewiasta - podbiega z chustą do Jezusa, naraża się na odepchnięcie przez żołnierzy. A jednak lęk, obawę przezwyciężyła miłość - ta najbardziej bezinteresowna, która daje, niczego nie oczekując w zamian... Za tę posługę oddaną Bogu - Człowiekowi prowadzonemu na śmierć została jednak nagrodzona - otrzymała utrwalony na chuście obraz Jego Twarz...

W dzisiejszych czasach jakże łatwo możemy dostrzec twarz Chrystusa. Jego Twarz jest w twarzach wszystkich ludzi, ale szczególnie w twarzach tych najbardziej cierpiących, biednych, opuszczonych... Niejednokrotnie cierpiący i opuszczeni są Ludzie Morza, zwłaszcza ci, pozostający przez długie miesiące z dala od swoich najbliższych...

Spraw Jezu, by nie brakło - zarówno na morzu, jak i na lądzie tych, którzy niosą marynarzom, rybakom, portowcom i stoczniowcom, a także ich rodzinom pomoc duchową, a kiedy trzeba, także materialną. By nie zabrakło duszpasterzy i ludzi świeckich spieszących bez wahania z pomocą, by w miarę sił wspierali Ludzi Morza w dźwiganiu ich codziennego krzyża.

Stacja VII

JEZUS UPADA PO RAZ DRUGI

Będziecie Mnie wzywać, zanosząc do Mnie swe modlitwy, a Ja was wysłucham. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie - wyrocznia Pana - i odwrócę wasz los, zgromadzę spośród wszystkich narodów i z wszystkich miejsc, po których was rozproszyłem - wyrocznia Pana - i przyprowadzę was do miejsca, skąd was wygnałem.
(Jr 29, 12-14)

Upadł drugi raz przygnieciony ciężarem. Wąskimi strużkami krwi wyciekało Chrystusa życie. Trzeba wstać i iść dalej. A tak by się chciało pozostać, przylgnąć policzkiem do chłodnej ziemi. Ziemia kołowała w oczach upadającego, kamienie przyjmowały pot i krew.

Człowiek na morzu jest maleńki. Widzi swoją nicość i zarazem ogrom przestrzeni, która go otacza. A tak by się chciało wrócić do rodziny, przyjaciół, do tych, na których pomoc możemy w każdej chwili liczyć. A tymczasem ciągle szara codzienność: częste wachty, bardzo ciężka praca, obciążenia psychiczne wynikające z oddalenia od domu, ograniczony kontakt z rodziną.

To wszystko prowadzi do stresu i niepokoju. Zło czai się i czeka na ten moment, gdy nadludzki wysiłek powoduje, że świadomość graniczy z nieświadomością, kiedy zimny i przeszywający wiatr powoduje, że ręce przymarzają do sieci, kiedy brak snu powoduje, że ciało staje się sztywne, kiedy koja pozostaje jedynym marzeniem. Wówczas umysł nie pozostaje w przyjaźni z sumieniem i tak łatwo jest upaść. Tak łatwo rodzi się wówczas egzystencjalna pustka, której nie wypełnią filmy, ani szczątkowe informacje z i o kraju.

Morze to niesamowicie potężny żywioł. Jednak na morzu także pogłębia się więź człowieka z Bogiem. Wschody i zachody słońca, działanie fal mówi o potędze Boga Stwórcy. Daje czas na życiową refleksję: Co ty robisz na Tym świecie? To tutaj odczuwa się potęgę Boga, który stoi ponad tym światem i nieustannie pomaga. Bo tu bardziej niż na lądzie dostrzega się potrzebę Bożej opieki.

Pomagaj nam Panie przezwyciężać przeciwności losu i ciągle powstawać z naszych upadków!

Stacja VIII

JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!
(Łk 23, 27-28)

Na morzu marynarze doświadczają wielu trudów, wielu cierpień: różnorodne załamania psychiczne, trudne warunki atmosferyczne, minimalna liczba załogi, krótkie postoje w portach, nadmiar godzin pracy - nawet w dzień Pański. Nie wolno jednak zapomnieć o tym, że rodziny marynarskie także boleśnie odczuwają czas rozłąki z mężem, z ojcem. Żona sama wychowuje dzieci i troszczy się o to, by wytrwały w wierze, sama utrzymuje dom, dzieci zaś bardzo tęsknią za ojcem.

Wiesz Panie, że w czasie rejsów martwimy się o los naszych rodzin i naszych dzieci. Ufamy jednak bezgranicznie Twojej nieskończonej miłości i Twemu miłosierdziu. Powierzamy Ci nasze rodziny, drogę, którą mamy kroczyć, nasze losy oraz wszystkie zakłady pracy związane z rybołówstwem. Oddalaj od nas wszystko co złe a przybliżaj to co dobre i od Ciebie pochodzące, a co do miłości Boga i bliźniego prowadzi.

Stacja IX

JEZUS UPADA POD KRZYŻEM PO RAZ TRZECI

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Słuchaj głosu mego
Nakłoń swoich uszu
Ku głośnemu błaganiu mojemu!
(...)
W Panu pokładam nadzieję
Nadzieję żywi dusza moja.
Dusza moja oczekuje Pana
Bardziej niż strażnicy świtu.

(Ps 130, 1-2, 5-6)

Do Ciebie Panie zmierzam krętymi drogami swego życia, swoją życiową drogą krzyżową. A na tę drogę składa się także praca, która jest nieodłącznym elementem każdej egzystencji. Z pracą związany jest trud czasami bardzo wielki. Człowiek spożywa chleb wypracowany w pocie czoła, wśród wielu napięć, konfliktów, kryzysów związanych z pracą.

Ty widzisz Panie, że nie zawsze zwraca się uwagę na godność człowieka. Gwałtownie redukuje się załogi, wydłuża się czas pracy i szybkość przebiegu między portami, lekceważy się standardy bezpieczeństwa i warunki kontraktów. Boimy się nawet dochodzić swoich praw, aby nie dostać się na "czarną listę" armatorów, co uniemożliwia znalezienie pracy.

A przecież Ty Panie tak stworzyłeś świat, że praca odgrywa ważną rolę w procesie stworzenia. Nie stworzyłeś świata raz na zawsze, lecz uczyniwszy na początku niebo i ziemię, oddałeś tę ostatnią we władanie człowiekowi, by kontynuował dzieło stworzenia i wychwalał Stwórcę owocami swej pracy. Zwracam się do Ciebie, gdyż tylko w Tobie człowiek widzi sens swego życia i trudu.

Stacja X

JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!
(Hi 1, 20-21)

Uzdrawiał chorych. Otwierał oczy ślepym. Ułomnych stawiał na nogi. Wskrzeszał umarłych. Ofiarował dziedzictwo Synów Bożych. Dawał świadectwo prawdzie. Ubiczowany, obity, opluty, cierniem ukoronowany, na szyderstwo w szkarłat odziany z trzciną zamiast berłem, odrzucony przez lud, obdarty z szat, a więc z resztek godności. Oto człowiek, niepewny jutra, zatroskany o przyszłość, któremu niejednokrotnie widmo bankructwa jego zakładu pracy zagląda w oczy, a za nim bieda materialna i niedola rodziny. Oto człowiek zwalniany z pracy, znów przyjmowany, którego losem targuje się w imię doraźnych interesów, który nie wie, czy, aby ściskane w garści pieniądze nie są ostatnią wypłatą, jaką otrzymuje.

Oto człowiek, którego życie jest trudne, pełne wyrzeczeń i dramatów. Którego życie toczy się między pracą, messą i koją.

Oto człowiek, na którego twarzy maluje się depresja i ból rozłąki z rodziną. Ta twarz jest każdemu znajoma i choćby w jakiejś części nasza własna, moja i Twoja. Niech będzie nad nami miłosierdzie Pana.

Stacja XI

JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

"Wy nic nie rozumiecie i bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród". Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku, wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.
(J 11, 49-53)

Tak postanowiono o Twojej śmierci, a teraz, kiedy ten straszny plan wymierzony przeciw Tobie zrealizowano, Panie Jezu Chryste - pochylamy nasze głowy u stóp krzyża, na którym zawisło Twoje ciało z tlącą się jeszcze iskierką życia. Nasze serca wypełnia głęboka zaduma i refleksja nad Twoim nieopisanym cierpieniem, które wyznaczyło kres ziemskiego pielgrzymowania. Pielgrzymowania, które przez następujące po nim tysiąclecia miało nas uczyć wiary, miłości i nadziei - cnót prowadzących do wiecznego wyzwolenia z pęt naszych ułomności.

Ty, Swoim nauczaniem, przestrzegałeś nas przed czychającą na każdym kroku potęgą pokusy i zła. Ty nas uczyłeś: "Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech mnie naśladuje".

My Ludzie Morza w głębokiej zadumie stajemy przed kolejnym krzyżem - symbolem zbawienia i zwycięstwa Bożej Miłości. Mocniej biją nasze serca. Uświadamiamy sobie, jak z pozoru łatwe, a w praktyce niebywale trudne zadanie postawiłeś przed nami.

Widzimy jedyną nadzieję w błaganiu Ciebie Jezu o pomoc, byśmy dalej mogli pracować na Twoją chwałę.

Stacja XII

JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo rzekł: "Pragnę". Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: "Wykonało się!" I skłoniwszy głowę oddał ducha.
(J 19, 28-30)

Ofiara Chrystusa się dokonała, a Jego Matka stoi pod krzyżem i uczestniczy w dramacie śmierci Swojego Syna. My też bolejemy nad śmiercią naszych najbliższych i ukochanych. Niekiedy morze zabiera naszych mężów, synów, wnuków i jakże często nawet nie oddaje ich ciał, byśmy później mogli złożyć je do grobu. Jak ciężko nam wówczas, Chryste, łączyć się z cierpieniem Twoim i Twojej matki. Pomóż nam zrozumieć, iż chwila, kiedy zabierasz ich do Siebie, może być zbawienna dla ich dusz. Daj nam łaskę pogodzenia się z Twoją wolą, a im samym daj cieszyć się wiecznym szczęściem, tak drogo okupionym przez Ciebie, o Panie. Tutaj bardziej niż na lądzie dostrzega się potrzebę Bożej opieki.

Stacja XIII

ZDJĘCIE Z KRZYŻA

Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co przytłacza.
(Lm 1,12)

"Niewiasto oto Syn Twój" - Chrystusowy testament z krzyża wypełnia się... Zbawiciel świata po skończonej męce został złożony w ramionach Swej Matki... To, co Maryja wtedy czuła, na zawsze pozostanie tajemnicą Jej serca...

Współpracując wiernie ze swoim Synem w dziale odkupienia, wytrwała aż do krzyża i stała się Współodkupicielką, Matką wszystkich wierzących.

Jej czułe serce zawsze zwraca się ku tym, którzy błagają o Jej wstawiennictwo i opiekę. Dziś o to wstawiennictwo i matczyną opiekę proszą Maryję Ludzie Morza - dla których jest Ona Gwiazdą Morską, wskazującą drogę do Portu Zbawienia.

Maryjo! Tak jak ogarniałaś ramionami i sercem Twojego Syna - tak też przygarnij wszystkich tych, którzy życie swoje i swoich rodzin związali z morzem... Prowadź ich bezpiecznie po morzach i oceanach świata.

Stacja XIV

JEZUS ZŁOŻONY DO GROBU

Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.
(J 15, 4-5)

Ciało Chrystusa złożono w grobie. Wszyscy zmierzamy w kierunku śmierci, by przez nią narodzić się dla nieba. Życie na morzu toczące się między niebem a falą jest ciągłym żeglowaniem do Ciebie Panie! Grób Jezusa Chrystusa jest tym miejscem, gdzie śmierć dopełniła się zmartwychwstaniem. Mogiły Twoich uczniów Panie są cichym oczekiwaniem na cud Wielkiej Niedzieli, aż spełni się słowo Twoje obietnicy: "Nie umrze na wieki... Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym..." Spraw także, aby nasze życie było ciągłym szukaniem Ciebie, abyśmy szczęśliwie dopłynęli do portu przeznaczenia. Prosimy Cię Jezu, przyjmij do swojego królestwa tych, którzy swoją mogiłe mają na dnie morskim. Okaż im swoje miłosierdzie.

Kategoria: 


Main menu 2

by Dr. Radut.