Jump to Navigation

Droga Krzyżowa odprawiona na Wałach Jasnogórskich w czasie Pielgrzymki Ludzi Morza na Jasną Górę


Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Panie Jezu Chryste, stanąłeś na sądzie i zostałeś skazany przez człowieka – przez człowieka grzesznego, pełnego pychy i zadufanego w ludzką moc. Jak bezradna jest ta ludzka moc wobec potęgi żywiołów. My Ludzie Morza nieustannie tego doświadczamy. Choć morze, samotność i bezkresy szalejących wód uczą pokory, to jednak nadal często zapominamy, że dając nam wolną wolę dałeś też dekalog wyznaczający granice wolności. Dałeś nam, Jezu, prawo wyboru między dobrem promieniującym od Boskich wartości, a czarną otchłanią królestwa szatana.

Panie Jezu, oświecaj nasz umysł, byśmy mogli widzieć Twoją obecność na każdej ścieżce naszego życia, byśmy mogli iść wskazaną przez Ciebie drogą, odróżniając cnoty od grzechu i żyjąc wartościami, które gwarantują nam tryumf na sądzie ostatecznym.

My, Ludzie Morza, prosimy Ciebie, abyś wstrząsnął naszymi sercami, byś obudził nasze sumienia i prosimy Ciebie o przebłaganie za nasze grzechy, od których nie jesteśmy wolni. Miej w opiece nasze rodziny, gdy my będziemy daleko od domu.

Stacja II - Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

 

Jezus wyciąga swoje ręce po krzyż, chce wziąć ten krzyż.

Czy mógł nie wziąć krzyża?

Mógł.

Przypominamy sobie zdarzenie z Nazaretu, gdy rozgniewani mieszkańcy wyprowadzili Go na górę, na której ich miasto jest położone, aby Go strącić w przepaść. Gdy byli już na miejscu, On spokojnie przeszedł obok nich.

Tu mogło być podobnie. Po sądzie Piłata Jezus mógł użyć swojej Boskiej siły i spokojnie obok tłumu oddalić się.

Co by było, gdyby Chrystus nie wziął krzyża?

Święty Andrzej – biskup z Krety mówi: ,,Gdyby nie było krzyża, Chrystus nie zostałby ukrzyżowany. Gdyby nie było krzyża, Życie nie zostałoby przybite gwoździami do drzewa. Gdyby nie było przybite gwoździami, z boku nie wypłynęłaby krew i woda dla oczyszczenia świata, dokument grzechu nie zostałby zniszczony, nie otrzymalibyśmy wolności, nie radowalibyśmy się drzewem życia, raj nie zostałby otwarty. Jeśliby nie było krzyża, śmierć nie byłaby zwyciężona, piekło nie zostałoby pozbawione swej mocy...

...Krzyż jest znakiem tryumfu, ponieważ dzięki niemu szatan został zraniony, a wraz z nim została pokonana śmierć; ponieważ bramy piekła zostały skruszone, krzyż zaś stał się dla całego świata powszechnym znakiem zbawienia.”

Następstwem krzyża było Zmartwychwstanie – najważniejsze wydarzenie dla człowieka. W ten sposób Bóg dał zmartwychwstanie nam wszystkim i pokazał drogę wiodącą do naszego zmartwychwstania – przez krzyż.

Krzyż jest wpleciony w historię życia każdego człowieka. Jeżeli pójdziemy ze swoim krzyżem za Chrystusem, to On nas doprowadzi do miłości. Jeżeli będziemy pomagali jeszcze innym w niesieniu ich krzyża, to Chrystus doprowadzi nas do rzeczywistości szczęścia.

Jeżeli ktoś mówi, że istnieje miłość bez krzyża, to głosi nieprawdę. Jeżeli ktoś obiecuje szczęście bez krzyża – to on się bardzo myli.

Wielkość miłości zależy od wielkości krzyża. Krzyż zależy od miłości. Potwierdza to Jan Paweł II w słowach ,,Cierpienie jest w świecie po to, aby wyzwalało miłość”.

Panie Jezu naucz mnie brać mój własny krzyż na mojej drodze życiowej i nieść go w tym kierunku, który Ty wskazujesz.

Panie Jezu daj mi jeszcze trochę siły i odwagi, aby pomagał i innym w niesieniu ich krzyża. 

 

Stacja III - Pan Jezus upada pod krzyżem

Oddać życie za brata to najwyższa forma miłości, powiedział Jezus. I uczynił to, przykazując nam, abyśmy miłowali tak jak On.

Miłość braterska i bezinteresowna jest przykazaniem i misją, zleconą nam przez Jezusa. Wypełniając je, możemy przekonać naszych braci i siostry w człowieczeństwie – po tym wszyscy poznają, żeście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. Czasami narzekamy na marginalną rolę chrześcijaństwa we współczesnym społeczeństwie, na trudności w przekazywaniu wiary. Można by wymienić jeszcze inne przyczyny naszego niepokoju – rzeczywiście, nierzadko czujemy, że dla świata jesteśmy przegrani, jednakże dzieło nadziei prowadzi nas dalej. Mówi nam, że świat należy do tych, którzy go bardziej kochają i to okazują. W sercu każdego człowieka jest nieskończone pragnienie miłości, którą Bóg rozlewa w naszych sercach.

A jeśli jest miłość, jest także nadzieja. Prawdziwą wielką nadzieją człowieka, która przetrwa wszelkie zawody, może być tylko Bóg, który nas umiłował i wciąż nas miłuje, aż do końca, do ostatecznego wykonało się.

 

Stacja IV - Jezus spotyka swoją Matkę

Najświętsza Matko, Gwiazdo Morza, Stella Maris!

Naucz nas rodzić dobre czyny z taką prostotą i z pełnym pokoju oddaniem, z jakim Ty służyłaś Bogu. Wyproś nam łaskę wielkodusznego czynienia dobra, ale nie pozwól przy tym, byśmy bojaźliwie skrywali dobro, gdyż takie postępowanie nie jest cnotą. Przez to nasze czyny nie są zdolne nikogo pobudzić ku dobremu. Niech Twój przykład będzie stałym przypomnieniem, że miłość jest bezwarunkowa. Naucz nas, że dobro, które wykonaliśmy, może stać się błogosławieństwem.

Ewangelia podaje, że Maryja zachowywała w swym sercu wszystkie słowa, które usłyszała od Boga. Na miłość odpowiadamy miłością. Na nadzieję odpowiadamy modlitwą. Na wiarę odpowiadamy wiernością.

Jezu! Spraw, aby Maryja Gwiazda Morza dała wszystkim szczęśliwe powroty do portów przeznaczenia.

 

Stacja V - Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Chrystusowi

Źródłem każdego doskonałego daru jest Bóg Miłość- kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

Głęboka prawda o naszym życiu kryje się więc w tej zaskakującej tajemnicy – każde stworzenie, a w szczególności każda osoba ludzka jest owocem myśli i aktu miłości Boga, miłości nieskończonej, wiernej, wiecznej. Jest to miłość bez zastrzeżeń, miłość, która nas poprzedza, wspiera i wzywa na drodze życia, jej źródłem jest całkowita bezinteresowność Boga.

Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowieka, próbuje nas zdobyć, wychodzi nam naprzeciw poprzez ludzi, w których objawia swą obecność, poprzez Słowo, w sakramentach.

Miłość Boga trwa na wieki – tak jak krzyż. Każdego dnia o każdej porze Jezus Chrystus wzywa nas byśmy stawali się doskonali w miłości Ojca, stanowili tajemnicę życia ofiarowanego i przeżytego w pełni.

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusowi

Wielka miłość w małych czynach...

Ta delikatna, nikomu nie znana konbieta, nie zlękła się hordy rozjuszonych żołdaków...

Może nie znała Jezusa...

Może Go nigdy nie słyszała...

Zobaczyła człowieka, któremu trzeba było pomóc.

Otarła umęczoną, zakrwawioną Twarz białą chustą...

I otrzymała za to niezwykła nagrodę!

AUTOPORTRET SYNA BOŻEGO!

Pokazujesz nam Jezu, że nie jesteśmy samowystarczalni...

Że potrzebujemy siebie nawzajem...

Panie, pozwól mi moją wiarę potwierdzać uczynkami miłości...

Daj mi odwagę iść tam, gdzie mnie potrzebujesz...

I pozwól mi zawsze nosić Twój wizerunek w moim sercu i sumieniu.

Stacja VII - Pan Jezusa upada po raz drugi

Drugi upadek...

Krzyż naszych grzechów przygniata Zbawiciela...

Spiekota... nieludzkie zmęczeni i ból...

Wstajesz Jezu...

Przynagla Cię głos Ojca...

Widmo Golgoty Cię nie przeraża...

To nasz życie Cię przeraża...

Ilu szydzących i pokazujących Cię palcem stoi wśród nas?

Nasza lekkomyślność i przerotność...

Nasza niewierność...

Nasze odrzucenie Bożych Przykazań, lub ich poprawianie...

Ile dobra pogubiliśmy po drodze? Ile czasu zmarnowaliśmy na mało ważne sprawy?

Ale Ty pokazujesz, że nie ma zmarnowanego życia, dopóki możemy się podnieść...

Dlatego zawsze jesteś obok...

Jezu, pomóż raz jeszcze...

I pozwól mi zacząć od nowa...

Stacja VIII - Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Tyle krzyku i łez...

A byliśmy kiedyś w Raju!

Jezus woła: nie rozpaczaj!

Zapłacz łzami pokuty u kratek konfesjonału...

i nie kłam więcej... nie kradnij... nie obmawiaj... nie zazdrość... nie cudzołóż... nie zabijaj...

ale... kochaj i wybaczaj... szanuj... pomagaj... i dawaj...

Módl się za tych, którzy grzeszą, aby wieczność ich nie zaskoczyła...

A może wrócisz do Raju.

Jezu, spraw aby już nikt nigdy nie zapłakał przeze mnie...

aby choć jedna dusza dzięki mnie, trafiła do Nieba.

Stacja IX - Pan Jezus upada po raz trzeci

Nie liczę Twoich upadków Panie...

Może było ich już tysiące...

Jesteś samym cierpieniem i bólem...

Już widać wzgórze Golgoty...

Podnosisz się i szukasz mnie wzrokiem...

Moje grzechy obezwładniają Twoj Miłosierdzie...

Pytasz: gdzie jesteś Adamie?

A ja wciąż chowam się za innymi...

Nie gardzisz mną... nie omijasz jak obrzydliwego robaka... choć wiesz o mnie wszystko...

To nie jabłko jest winne, ale moje serce...

Ale Ty nie dajesz się prześcignąć w miłości...

Jezu, zdejm ze mnie kajdany grzechu i naucz mnie nawracać się codziennie...

Naucz mnie Boże BYĆ a nie MIEĆ.

Stacja X - Pan Jezus z szat obnażony

Król świętości życia ogołocony z Majestatu...

Bez obrońców... bez przyjaciół... nagi...

Kaci Golgoty rzucają kości o Twoją szatę Jezu...

Aniołowie zakrywają oczy skrzydłami...

Twoje święte Ciało Panie drży z upokorzenia...

Niebo staje w płomieniach...

ale Ty nie zaciskasz pięści...

Tylko łzy Matki toczą się po ziemi...

Jakże często zapominamy, że dusza ludzka potrzebuję świątyni ciała, które kiedyś stanie na sądzie Bożym. Z czym staniemy przed Panem? Zawstydzeni i nadzy?

Jezu, strzeż czystości mojej duszy i ciała...

Daj mi ukrzyżować z Tobą swoje "ja"...

I pozwól mi stać się stróżem świętości...

Stacja XI - Pan Jezus do krzyża przybity

AVE CRUX - bądź pozdrowiony Krzyżu! Bądź pochwalony - choć bolisz...

Leżysz Jezu na Ołtarzu Krzyża, z ramionami rozciągniętymi, jakbyś raz jeszcze chciał przygarnąć do siebie cały świat...

Gwoździe tępe, ogromne, bolesne... przebijają Twoje ręce i nogi...

Przyjmujesz to cierpienie za każdy mój występek, każdą niewierność...

Za każde moje odejście od Ciebie...

Wysługujesz nam na Krzyżu nasze zbawienie...

Pokazujesz Jezu, że za Krzyżem jest brama do Nieba...

Naucz mnie przyjmowąć krzyże... a zwłaszcza te niezawinione i pełne cierpienia...

I pozwól mi Chryste ukrzyżować moje "ja" razem z Tobą...

Stacja XII - Pan Jezus umiera na krzyżu

Golgota... Góra Zbawienia...

I Krzyż... Most Miłości do Nieba...

Słychać płacz Zdradzonego... i skargę Ukrzyżowanego...

Wisisz Jezu jak oprawca...

A przebaczasz jak Król.

I dajesz wszystko co jeszcze masz... Ramiona Matki... i Jej Miłość.

Wysłużyłeś na Krzyżu dla nas wszystko... Twoje Królestwo, nowe życie, niebo...

Jesteś Panie Bogiem Miłosierdzia...

Ofiara za świat dokonana. W tej Świętej Godzinie żądasz od nas odpowiedzi na swoją Miłość...

Jezu, Twoja Ofiara za mnie nie cofnęła się przed niczym...

Proszę Cię, abyśmy każdą sekundę mego życia umieli zamieniać na miłość.

Stacja XIII - Pan Jezus z krzyża zdjęty

Ziemia zadrżała, poznając swego Zbawcę...

Zamknięte, martwe niebo milczy...

Dobrzy ludzie zdjęli Jezu Twoje Ciało z Krzyża... I złożyli w kołysce rąk Matki...

Jak ongiś... w tę najpiękniejszą noc w Betlejemskiej Grocie...

Tam była kołyska radości...

Tu... kołyska ogromnego cierpienia...

Łzy Maryi spadają na Głowę Syna... złożoną na Jej sercu...

W nim zapisana została Ewangelia Jezusa Chrystusa... I tam mamy jej szukać.

Przybyłeś Jezu do nas z Nieba... z woli Ojca...

I powróciłeś do swojego Niebieskiego Domu... Do Królestwa Miłosierdzia i Sprawiedliwości...

Spraw Panie, aby śmierć i dla mnie była powrotem do Domu Ojca.

Stacja XIV - Pan Jezus złożony do Grobu

Grób - to ziemia... lub skała... To proch... Z niego powstaliśmy...

Ale to co najcenniejsze Panie dla Ciebie... to nasz nieśmiertelna dusza...

My też możemy wrócić do Nieba... jeśli pójdziemy Twoimi śladami Jezu... razem z naszymi krzyżami...

Bo nie ma Nieba bez Krzyża...

Ty nam pokazałeś Panie, że:

"Są takie krzyże ogromne...
gdy kochając - za innych się kona...
to z nich spada się, jak grobo wyborne,
w Matki Bożej otwarte ramiona..."

Ramiona Matki Kościoła... Naszego Domu.

Kategoria: 


Main menu 2

by Dr. Radut.