Jump to Navigation

Homilia J.E. Ks. Bpa Ryszarda Kasyny na Święto Chrztu Pańskiego (Niedziela 12.01.2014 r.)

Homilia wygłoszona przez Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Ryszarda Kasynę Krajowego Promotora Dzieła Duszpasterstwa Ludzi Morza w Kościele Morskim w Gdyni:

Drodzy Ludzie Morza, którzy tradycyjnie co roku spotykacie się w tym czasie Bożonarodzeniowym na Eucharystii i opłatku; Drodzy Bracia w kapłaństwie pełniący duszpasterską opiekę nad Ludźmi Morza i ich Rodzinami; Przedstawiciele władz państwowych, samorządowych i związkowych; poczty sztandarowe…

Drogie Siostry i Bracia obecni na Eucharystii.

Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą (Dz 10,38)

Tymi słowami z dzisiejszego II czytania przemówił święty Piotr do zgromadzonych w domu Korneliusza, a potem ochrzcił Korneliusza i jego cały dom. Tymi samymi słowami przemawia Jezus do nas zgromadzonych w tej świątyni OO. Redemptorystów poświęconej Matce Bożej. Znacie sprawę Jezusa, którego narodzenie świętowaliśmy w minionych dniach.

Owszem znamy z kart Pisma św. narodziny w Betlejem, ucieczkę do Egiptu i płacz matek nad pomordowanymi przez Heroda dziećmi.

Znamy Jana Chrzciciela znad Jordanu i chrzest Jezusa.

Znamy kazanie na Górze i naukę o Bożym Królestwie.

Znamy wielkoczwartkową wieczerzę, potem pojmanie, mękę, śmierć na krzyżu i Zmartwychwstanie.

Znamy też postawę uczonych w Piśmie, w czasie gdy miał się narodzić Mesjasz. To oni, na podstawie prorockich pism wskazali, że Betlejem jest miejscem Jego narodzenia i... odeszli do swoich zajęć. Po trzydziestu latach – powrócili - nie wahając się wydać wyroku śmierci na Jezusa.

Znacie - powtarza święty Piotr. Tamci też znali. I cóż z tego? Przecież nie uwierzyli. Czytać o Jezusie, mieć sentyment, podziwiać, tolerować nie oznacza jeszcze wiary. Można stać na Placu Św. Piotra, nawiedzać Lourdes i Fatimę, a nawet Ziemię Świętą, można oklaskiwać Ojca Świętego podczas audiencji, ale to wszystko nie oznacza jeszcze wiary. Bowiem Piotrowe słowa: znacie sprawę Jezusa (Dz 10,38) jest pytaniem o wiarę w Jezusa.

Moja i każdego z nas przygoda z Jezusem rozpoczęła się w momencie chrztu świętego. Rodzice mający w sercu słowa Jezusa: Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony (Mk 16,16) przynieśli mnie do chrzcielnicy, gdzie polano moją głowę wodą, która ma moc odradzania. Cóż cenniejszego mogli dać swojemu dziecku? Wiedzieli, że Trójca Święta zamieszka w sercu dziecka. Wiedzieli, że przez chrzest zostanie ono włączone do wielkiej rodziny Kościoła Chrystusowego. Wiedzieli, że wysyłają je w życie z drogowskazem Ewangelii, miłości Boga i bliźniego oraz z przykazaniami. Wiedzieli, że do ręki dają mu niezniszczalny krzyż, który zawsze wiedzie wzwyż, nigdy na manowce.

Dziś w niedzielę Chrztu Pańskiego zwracam się do wszystkich ochrzczonych, do moich braci i sióstr w Chrystusie, do dziedziców domu naszego Ojca, który jest w niebie, do ludzi morza i ich rodzin. Podziękujmy naszym rodzicom oraz chrzestnym za dar chrztu i za wiarę, którą wyznali w naszym imieniu. W tym miejscu pozwolę sobie zadać jedno małe pytanie: czy znam datę swojego chrztu, dnia, w którym Duch Święty zamieszkał w moim życiu?

Święty Piotr wybrany na przewodnika wiary Kościoła nie przestaje powtarzać: Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu. Czy znamy, czy wierzymy w słowa, które padły nad Jordanem: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.

Kiedy już dorosłem chrzestni i rodzice nie byli mi już tak potrzebni. Mogę sam odpowiadać. Zastanawiam się, dlaczego dzisiejsi uczestnicy katechezy – lekcji religii, niektórzy byli nawet ministrantami, z czasem zasilili szeregi ludzi niewierzących. Jeszcze ochrzcili może swoje dzieci, ale im nie powiedzieli, że Jezus jest umiłowanym Synem Ojca. Dlaczego Bóg odszedł z i ich życia?

To jednak nie Bóg odszedł, to oni odeszli. Nie skorzystali z zaproszenia na ucztę. Każdy zajął się swoimi ważnymi sprawami - jeden polityką, drugi biznesem, inny cudzą żoną, inny jeszcze po prostu wzgardził Jezusem z Nazaretu.

Teraz wiem, że wiary zaszczepionej na chrzcie nie można ukrywać pod korcem.

Wiara ukrywana - zamiera.

Wiara uśpiona - nie daje owoców.

Wiara pozorowana - przynosi zgorszenie. Manifestowana wiara w życiu ojca ożywia wiarę syna. Codzienna wiara wychowawcy i nauczyciela roznieca wiarę ucznia. Niekłamana wiara pisarza czy dziennikarza rodzi zaufanie do Boga u słuchacza. Bezinteresowna wiara rodzi pytanie, dlaczego papież Franciszekspala się w służbie Kościołowi i Chrystusowi? On uwierzył, że Chrystus jest umiłowanym Synem Ojca. Dlatego nie przestaje powtarzać, podobnie jak Jan Paweł II i Benedykt XVI: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Nie bójcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi".

Umiłowani! Czy wiecie, że wiara, którą otrzymaliście na chrzcie jest bezbronna? Jest bezbronna, bo dotyczy tajemnicy. Wymaga zawierzenia. Tymczasem największą szlachetność najłatwiej wyśmiać. Największą piękność najłatwiej oszpecić. Największe dobro sponiewierać. Wiarę najłatwiej poddać w wątpliwość, najłatwiej zbanalizować, zmanipulować i przypisać niewłaściwe intencje.

Rzeczy wielkie i święte wymagają obrony. Wymagają obrony także i dzisiaj. Przed kim? Kto atakuje Chrystusa? Słyszeliśmy przed chwilą świętego Piotra, że Chrystus przeszedł [...], dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. Każdy ochrzczony jest wyrwany spod władzy złego. Każdy sakrament chrztu uświęca naszą ziemię. Każdy nawrócony niesie pomiędzy ludzi Jezusa i głosi Jego królestwo. Nie dziwmy się więc, że istnieje napięcie między Chrystusem, a sługami zła.

Jakże niewinne wydaje się twierdzenie, że wiara to sprawa prywatna. Ta półprawda jest wielkim kłamstwem.

Wiara jest sprawą indywidualną, intymną, ale nie jest sprawą prywatną. Wiara jeśli jest autentyczną wiarą domaga się świadectwa, głoszenia. Również i miłość nie może być ukryta, li tylko w sercu. Musi być dzielona, pomnażana, płodna.

Wiara przejawia się więc w miejscu pracy, w szkole, w mieście, w rodzinie i wspólnotach wszelkiego rodzaju. Jeśli sprowadzi się wiarę do sfery prywatności, wówczas można ją wyrugować z życia. Wówczas można powtarzać bezkarnie, że państwo jest świeckie. Państwo jest polskie. Polskę stanowi naród, który w większości jest ochrzczony. Państwo polskie stanowi naród chrześcijański, z małymi wyjątkami, naród który naznaczył swe ziemie krzyżami i kościołami. Może czasem bywa niekonsekwentny, ale nie wprowadzajmy politycznego kłamstwa.

Istnieje napięcie miedzy zwolennikami świeckości i świętością religijną. Przyzwyczailiśmy się do Mikołaja w czapce krasnala jadącego z Laponii. To już nie jest święty Mikołaj, dobroczynny biskup. Pozostała świecka idea, ale nie ma tam Chrystusa. Od jakiegoś czasu zafundowano nam na Wszystkich Świętych pogański zwyczaj „Halloween". Poprzebierane dzieci w maski duchów wyruszyły na ulice. Tak jedno z najbardziej poważnych, religijnych chrześcijańskich i rodzinnych spotkań przerodzić się może w pogańską paradę masek, w zabawę nieświadomych do końca dzieci.

Umiłowani! Istnieje zapewne napięcie między tym, co święte, a tym, co świeckie. Nie kryję, że osobiście wolałbym, aby skądinąd pożyteczna dzisiejsza super akcja orkiestry świątecznej pomocy, która promuje ofiarność i solidarność z człowiekiem cierpiącym, odbywała się jednak w innym czasie, a nie w okresie świąt Bożego Narodzenia. M. in. dlatego, iż hasło „róbta, co chceta" czy wakacyjny Przystanek Woodstock, które to, chcąc nie chcąc, kojarzą mi się bardzo, z organizacją dzisiejszego dobroczynnego dzieła, patrząc na pomysłodawcę, nie mają jednak nic wspólnego ze świętością Bożej Dzieciny i z chrześcijaństwem…

Przyjmij, dziś Panie, nasze dziękczynienie za łaskę chrztu i łaskę wiary. Spraw, dobry Ojcze, abyśmy obronili dziedzictwa krzyża przed złem sekularyzmu i jego prorokami w naszej Ojczyźnie.

Dlatego gromadzimy się dzisiaj, aby się modlić we wspólnocie Ludzi Morza i ich Rodzin, aby potrzymać piękne tradycje, aby po Mszy św. po raz kolejny wyciągnąć nasze dłonie i serca by połamać się opłatkiem, by wzajemnie złożyć sobie życzenia; by ogarnąć sercem i modlitwą także tych, którzy są fizycznie od nas daleko z racji wykonywanej pracy, ale są blisko z racji miłości, którą ich dotykamy lub z racji tajemnicy świętych obcowania, bowiem przekroczyli już próg doczesności i zanurzyli się w wieczność; niech to dzisiejsze rodzinne spotkanie i uroczystość Chrztu Pańskiego umocnią naszą wiarę w Jezusa, abyśmy o Nim świadczyli i dzielili się Nim w naszej niełatwej codzienności bo wówczas u kresu naszych dni słowa z Ew. Ty jesteś moim umiłowanym synem spełnią się w naszym życiu, w naszym przejściu do Boga, który jest Miłością.

Prośmy Pana, aby tak stało się w naszym życiu - tu i teraz, oraz w wieczności. Amen

Kategoria: 


Main menu 2

by Dr. Radut.